Upiększanie…

Tags: , , ,

Już którąś godzinę z rzędu upiększam swój nowy blog. Jest to prawie tak samo wciągające jak… hmmm… bycie sobą. W każdym razie coraz bardziej mi się tu podoba. Cały czas dodaje nowe linki, segreguje, przestawiam. Nawet tapeta, choć wybór był niewielki, mi się bardzo bardzo podoba. Trzymam kciuki za siebie. Oby mi tym razem znowu nie przeszło za szybko.

W zeszłym roku nawet nie wiem co się stało. Wydaje mi się, że przeszedłam jakiś dziwny kryzys. Stwierdziłam, że i tak wyglądam beznadziejnie, nie mogę do końca włożyć tego co chcę, nie czułam się dopełniona. Ubierałam spodnie dżinsowe biodrówki, majtki, stanik, bluzkę. Unisex po prostu. Malowałam paznokcie. Regulowałam brwi. I chyba w końcu zobaczyłam się w lusterku. Może to przez twarz? Albo przez włosy rosnące w miejscach niechcianych. Pamiętam, że przez tydzień je usuwałam. I to jak? Depilacja woskiem oczywiście. Bo głupia myślałam, że jak je wyrwę to będę miała na dłuższy czas spokój. Niestety moje owłosienie tułowia jest bardzo niesforne. A sama depilacja to był koszmar… Ufff. Wolę tego nie wspominać. Na szczęście miałem moje kochanie, które trochę mi pomagało.

No i w końcu stwierdziłam, że to nadaremne. Włosy, które zapuszczałam (już chyba 4 raz w życiu) nie dały nad sobą zapanować, były cienkie i przerzedzone. Niedługo później je ścięłem, robiąc sobie trochę z buntu przedziwną fryzurę. Teraz mam krótkie i nie jestem pewien czy będę próbowała znowu. Chyba wolę perukę. Nie można mieć wszystkiego. Jedyne co mi zostało już po fakcie to chęć przekłucia uszu. I zrobiłam to, ale tylko jedno. To chyba też było powiązane z tym całym buntem i jeszcze innymi zawirowaniami w moim życiu.

Zawsze marzyłam sobie, tak po prostu. O magicznych urządzeniach, o wróżkach. Kiedyś był taki serial czechosłowacki “Arabella”. Pragnęłam takiego pierścienia jaki mieli bohaterowie. Wystarczyło przekręcić na palcu i pomyśleć życzenie, aby się spełniło. Albo bransoletka, która po nałożeniu na rękę powodowałaby zmiane płci. Ale to tylko fantazje. Nie jestem genetyczna i nigdy nie będę bez względu na to jak bardzo bym chciała. Skoro już jestem kim jestem to wyobrażam sobie, że na przykład jestem niższa, powiedzmy metr siedemdziesiąt, mam delikatnieszą cerę, nie rosną mi włosy na torsie i brzuchu, mam gęstsze włosy, mniejszy nos, jestem szczuplejsza (no w sumie to jestem dosyć szczupła, ale przy takim wzroście fajnie by było być naprawdę szczupłą i np 50 kilo wagi) i najważniejsze dla mnie - krótsze ręce (tak, tak, to nie jest śmieszne, mam jakieś kurcze za długie i ciężko mi cholera trafić na odpowiednie ciuchy). Wtedy życie wyglądałoby zupełnie inaczej. Nowe możliwości, dzięki którym mogłabym uczynić moje życie naprawdę cudownym. A tak… ehhh, szkoda gadać. Trzeba iść naprzód.

Wyślij Komentarz