Zaczynam od nowa.
3 maj 2008 @ (codzienności)
Tags: crossdress, crossdressing, spódnica, spódnice, sukienka, sukienki, trans, transwestytyzm
Po prawie roku znów sięgam do tego miejsca. Zarzuciłam już myśl o tym, że mogę żyć zupełnie tak jak chce. Przechodziłam wiele kryzysów, ale ostatnio coś mnie znowu zaatakwoało i chcę spróbować zacząć od nowa. Chciałabym, aby mi się udało, ale życie weryfikuje takie rzeczy dość szybko. No zobaczymy. Jestem tutaj i piszę, więc pierwszy kroczek już jest zrobiony.
Tak więc wczoraj był tak jakby przełomowy dzień dla mnie. Moje kochanie wyjechało do rodzinki i zostałam samiutka na kilka dni. Wczoraj ogoliłam się ładnie i zrobiłam sobie małą rewię mody. Niestety nie mogłam znaleźć swoich starych rajstopek, ale na szczęście były jeszcze moje pończoszki, niestety zaciągnięte troszkę, ale tylko od wewnątrz, więc nie było bardzo widać. Nałożyłam je, do tego czarne majteczki z koronką na dole i czarny staniki. Nie miałam co na górę założyć, znalazłam tylko luźną czarną bluzkę z krótkimi rozkloszowanymi rękawami i baaaaardzo dużym dekoltem. Znaczy się tak dużym, że bluzka opadała całkowicie i trzymała się tylko na pół ramionach. Ale tak miało być. Fajnie to wygląda. I widać ramiączka od staniczka.
Został teraz dół. Tutaj wybór był… taki sobie. Na pierwszy ogień poszła nowo zakupiona spódnica w kolorze czerwono-pomarańczowym. Fason? Za kolano, rozkloszowana, postrzępiona po prostu ssssuper :). Chyba zostanie jedną z moich ulubionych. Kupiona oczywiście w ciuchu za niecałe 3 złote. Później było jeszcze kika innych spódnic w okolicach kolanka, ale żadna już nie była w stanie dorównać czerwonej. Nie przepadam za pokazywaniem nóg ogólnie. Uważam, że mam za grube uda, brzydkie kolana… ALe postanowiłam przymierzyć krótką mini dżinsową… i bingo. Idealna. Może z przodu faktycznie nie prezentowały się moje nogi zbyt rewelacyjnie, ale z tyłu był odjazdowe :). Czułam się niesamowicie, fantastycznie, wspaniale i wszystkie synonimy słowa cudownie jakie istnieją. Pozmieniałam trochę top na inne, bardziej obcisłe. Jednak jest dużo prawdy w tym, że dźinsy pasują do wszystkiego :).
Nie osiadając na laurach przeszłam dalej. Kolejna i ostatnia już mini spódniczka, ze zwykłego materiału (nawet nie wiem jakiego) okazała się bardzo ciasna i trudna do zapięcia. Niestety przez ten rok cały przytyło mi się troszkę nad czym bardzo ubolewam. Chodzi oczywiście o brzuszek. Gdyby nie to w spódniczkę zmieściłbym się myślę bez problemu. Udało się jednak. I kolejny strzał w dziesiątkę. Czułem się znowu wspaniale. Obciskająca uda i biodra powodowała we mnie zupełnie nowe odczucia, których nie byłem w stanie wyjaśnić. Może każda dziewczyna potrzebuje poczuć się sexy, gdy ładne ciuszki opinają jej wymodelowane ciałko :). Moje wymodelowane bardzo nie jest, jednakże jestem dosyć szczupła, a pończoszki zrobiły jednak swoje.
I znowu kolejne spódnice poszły w ruch. Doszedłem do końca i przyszła kolej na sukienkę. Bardzo fajniutka zakupiona w zeszłym roku w Belgii. Bez ramiączek, do kolana, rozkloszowana, tiul pod spodem, kolor brąz w białe kropeczki. Ciężko troszeczkę byłą ją z tyłu zapiąć, ale w końcu się udało. Nawet nie mam słów opisać jakie to uczucie móc się w końcu normalnie ubrć. Tak jakbym chodziła w worku przez całe życie i na reszcie pozowlono mi się ubrać tak jak powinnam. Nic nie było w stanie zepsuć tej chwili, chociaż zdaję sobię sprawę, że na codzień ubierać się tak nie mogę :(.
Po sukience wróciłam do mojej ulubionej spódniczki dżinsowej. Pochowałam pozostałe ciuszki do szuflad i tak zasiadłam sobie jeszcze do komputera. W końcu przyszedł jednak czas spać. Byłam jednak w tak fantastycznym nastroju, że postanowiłam kontynuować to także w łóżeczku, czyli… koszula nocna. Mam tylko jedna, ale i tak bardzo fajną. Założyłam ją i położyłam się spać. Zasnąć jednak długo jeszcze nie mogłam. Czułam się tak dobrze i myślałam o tylu rzeczach, które mam zrobić, m.in. o powrocie do pisania tego bloga. Nie chciałam, żeby ten dzień się kończył i chodź nastawał nowy to marzyłam o tym, żeby to mogło trwać zawsze. Była tak gładziutka i delikatna. Wciąż marzyłam…
PS. W trakcie zabawy zrobiłam sobie trochę zdjęć. Mam nadzieję, ze coś fajnego wyszło i będę mogła się tym pochwalić ;). Pa.