fotki
4 maj 2008 @ (codzienności)
Tags: crossdress, crossdressing, trans, transwestytyzm
No i w końcu mam. Zdjęcia, które robiłam podczas sesji opisanej 2 posty temu wywołane i… umieszczone w sieci na flickrze i deviancie. Sama byłam trochę w szoku, że tak fajnie co poniektóre wyszły. Był środek nocy, pozapalałam wszelkie światła, odpowiednio je poustawiałam i proszę bardzo - nawet nie wiedziałam jakie mam super nogi, gdy się na nie patrzy od tyłu :). A dziś, skoro sama w domu i światełka troszkę naturalnego jest (chociaż mam okno na północ) to też zrobiłam sobie super-fast sesję. Pokicałam trochę na łóżku, ustawiłam sobie lustro, a sama między nim a ścianą. Niestety musiałam zostać przy robieniu zdjęć z ręki. Ze statywu się niestety nie dało. Nie mam pilota, żeby pstrykać na odległość, a już nie miałam sił latać to w jedną to w drugą stronę, przestawiać ostrość na chybił trafił i sprawdzać, czy ciut nie przesunąć i jak wyszło. Ehhhh. Najlepiej jakby ktoś mi robił zdjęcia, wtedy widzi jak najlepiej mam się ustawić. Moje kochanie niestety nie chce się dotykać w ogóle mojego aparatu, boi się, że zepsuje, upuści, itp.
W każdym razie poszalałam trochę. Zeszłej nocy zabrałam się też za robienie sobie makijażu. Jednakże miałam za mało narzędzi, ale pobawiłam się trochę kredką i było ogólnie wesoło/niewesoło. Nigdy nie lubiłam robić sobie (czy ktoś mi) makijażu, gdyż nie mogłam znieść myśli, a następnie uczucia dotykania pędzelkiem, czy czymkolwiek innym rzęs i obawa przed tym, że znajdzie się to coś w moim oku. Brrrrrr. Ale wczoraj jakoś poszło. Może była to tylko kwestia przełamania się. Też dotykanie kredką oka, czy malowanie pod okiem nie było przyjemnym uczuciem, ale czym dłużej to robiłam tym bardziej się do tego przyzwyczajałam. Tak w ogóle to najpierw rozpoczęłam poszukiwania w sieci stron nt. jak się maluje oczu. Nie znalazłam żadnych wyraźnych instrukcji na zasadzie opis i pomocnicze zdjęcie jakim narzędziem gdzie mazać. Tylko teoria, że jak oczy takie to tu pociągnąć bardziej, a tu mniej, że tu przedłużyć, a tam przyciemnić. OK. Mam głęboko osadzone oczy, brwi trochę za nisko i teoretycznie to już wiem co robić, ale dzięki temu nie stanę się pięknością :/. Fajnie by było jakby profesjonalna wizażystka się mną zajęła. Wiedziałby co i jak. A ja nic nie wiem… A marzy mi się takie oko, albo takie. No co. Pomarzyć zawsze można.
A tak przy okazji to poszperałam w sieci za perukami. Wiem, wiem. Chyba nie mam szans na swoje własne włoski, które by mnie ucieszyły. I w sumie mam dość codziennego mycia głowy. A te włoski co znalazłam w sieci są po prostu rewelacyjnie. Podjarałam się nimi pewnie też dlatego, że cena jest fajna :). Jejku, jejku. Snią mi się teraz po nocach. Średnia długość, grzywka. Jeszcze nie wiem tylko jaki kolor. Sama mam ciemny blond, ale podobają mi się całkowicie jasne. Duży wybór był właściwie. Nie mogę się zdecydować…