szufladki…

Jest zimno, mokro i dołująco. Nie wiem sama co ze sobą robić. Nudzę się koszmarnie i do tego sama w domu. Buszuję w sieci i w sumie tylko tyle. Jak mi coś do głowy przychodzi to jakieś strzepy tylko, których nie da się składnie złożyć do kupy, żeby jako tako wyglądały. Kaszana.

Znalazłam kilka ciekawych i nieznanych mi jeszcze stron, m.in. o transgenderyźmie (już wstawione w linkach “inne”). Przeczytałam sporo definicji i zamotało mnie to jeszcze bardziej. Sama nie wiem już kim jestem. Najlepiej jakbym była wyjątkowa ;) i nie musiała zastanawiać się nad tym wszystkim. No bo tak. Transwestytyzm niby owszem, ale dochodzą jeszcze jakieś podziały na feteszystyczny, podwójnej roli. Ja cie!!! To odpada w takim razie. Nie ta szufladka chyba. Idąc dalej podobnie brzmiący transseksualizm też odpada z góry, bo nie mam zamiaru sobie nic wycinać. I po co. Transgenderyzm zalatuje hermafrodotyzmem (palce mi się plączą na klawiaturze), ale ok ok, tutaj chodzi o umysł, róznica jest. Intersex, że miedzy kobietą a mężczyzną, albo oba, albo żadne tylko zupełnie coś nowego. Nie jestem w sumie odmieńcem w takim tego słowa znaczeniu, że w ogóle nie można mnie nigdzie umieścić. To tak jak z dzieleniem muzyki na pop, rock, indi, alternatywną i tak dalej. Niektórych kapel w ogóle nie da się nigdzie wsadzić, dlatego muzyka dla mnie dzieli się tylko na dobrą i złą. No może jak coś trzeba gdzieś przypasować to większość gdzie jest gitara wrzucam do rocka, a jak zamiast niej jest pianinko na przykład to pop. Wiem, wiem. Straszne generalizowanie, ale przecież to tylko dla mnie i nie prowadzę ogólnoświatowych statystyk. A jak w takim razie jest ze mną w “tej” materii? Chętnie wzięłabym z każdej definicji po trochu i ulepiła coś co przypominałoby mnie. Jestem chyba przede wszystkim osobą walczącą ze stereotypami poprzez kontrulturowe ubieranie się. Nie noszę szpilek i spódnic na codzień w sumie. No właśnie. Motam się z tym wszystkim. Zwalam na pogodę i późną porę.

OK. Czas się przyznać – nie wyglądam jak dziewczyna. Nie mam 170cm wzrostu przy 45-50 kilogramach wagi, długich ładnych włosków (z grzywką), figury jako takiej, no i ładnej buźki z delikatną skórą. Fajnie by było. Pomarzyć zawsze można. Przedstawiłam stereotyp, a przecież nie tylko takie dziewczyny chodzą po ulicach. Są też mniej ładne, wysokie, z krótkimi włosami i wagą… trochę inną. Wśród nich na pewno można znaleźć takie z kompleksami, ale też takie, które nic sobie z tego nie robią i żyją swoim życiem. Nie przejmują się tym. Tak samo ja nie powinnam się tym przejmować. I nie chcę. Nie ważne jest jak wyglądamy tylko jak się czujemy, co w nas siedzi. Co do wyglądu to zawsze można coś zmienić, jak np. fryzurę, można schudnąć (przytyć), albo inaczej się ubierać. Nie wszystkim jest dobrze w tym albo innym. Wiele dziewczyn i kobiet nie zdaje sobie sprawy, że wyglądają czasami okropnie, a to że coś im się podoba wcale nie znaczy, ze będą w tym czymś wyglądały tak samo jak modelka, na której to zobaczyły. I tak jest ze mną. W chwili obecnej po, bądź co bądź dłuższej przerwie staram się wykształcić swój własny styl co będzie mozolne i niełatwe i mam nadzieję, że znowu się nie zdołuję tym wszystkim jak ostatnim razem. Ale od czego mam moje kochanie :). Przeglądam dużo zdjęć, wiem co mi się podoba i staram się patrzeć na to wszystko przez mój pryzmat – czy to mi pasuje, jak będę z tym wyglądała, czy mogę coś takiego zrobić lub założyć? Nie chcę, żeby był to styl, który będzie mi towarzyszył tylko na zdjęciach. Do zdjęć mogę założyć co chcę, a na codzień chciałabym wyglądać tak, żeby móc wrócić do domu o własnych siłach. Co do tych zdjęć to widzę, że się da, ale na pewno nie u nas, choć może jeszcze wszystkiego nie widziałam. Mam tylko małe braki, lub niedoskonałości “urody”, które chętnie bym naprawiła. Nie zmienię już swojego wzrostu, ani rozmiaru buta, ale chętnie zmniejszyłabym sobie operacyjnie nos. Tutaj już tylko problemem są pieniądze, a 10k złotych piechotą nie chadza. Może kiedyś. No i włosy. Ostatnim razem męczyłam się ze swoimi kudłami. Teraz zapuszczam już w sumie po raz piąty w życiu. Dwa razy miałam taknaprawdę długie, a te ostatnie wyceniłabym tak na 10cm (z tyłu wydawały się dłuższe). Teraz chciałabym wytrwać dłużej. Będę je myć codziennie, stosować różniste preparaty i ogólnie dbać o nie. Byleby grzywka była to już coś da się zrobić. Tylko tyle czekania… Za rok coś powinno już być. Takie życie.

Ciężko mi coś idzie to dzisiejsze pisanie. Chciałabym się już położyć spać. Oddołuję się pewnie dopiero jak słońce się pokaże i będę mogła wyjść gdzieś z domku. Za oknem jest jesień. I to późna. A ja przecież lubię jesień, więc o co chodzi właściwie? Czemu jest tak strasznie ponuro? I jeszcze dochodzą jakieś pospolite problemy, jak praca, pieniądze… Na co to komu. Postanowiłam poszukać jakiejś robótki za granicą. Tak na sezon. Może od czerwca/lipca do września. Zobaczymy. Trochę intensywnej pracy i można jako tako egzystować i rozwijać sowoje małe marzenia. Jedną taką szansę zaprzepaściłam, ale w sumie nie żałuję, bo gdzie bym teraz była i gdzie było by moje kochanie? Dobranoc.

PS. A jesień mi się podoba bo są super fajne wypas kolorki, a teraz to jest zbyt jednolicie zielono i… szaro. Ale zielony też bardzo lubię przecież, więc o co chodzi? Ehhhh….

PS2. Teraz tak spojrzałam na tagi, które przypisuję każdemu postowi tutaj. Proszę się nimi nie sugerować. Służą tylko jako słowa kluczowe przy wyszukiwaniu. Zresztą w sumie nie doszłam w tym poście do żadnego wniosku, ani nie wyjaśniłam kim tak naprawdę jestem i chcę być. Mam jakiś dziwny “okres”…

1 komentarz

  1. Petra Ika powiedział

    29 maj 2008 @ 5:37 pm

    W tym poście zawarłaś same wnioski. Nie wiesz kim jesteś, na to pytanie nigdy nie będzie odpowiedzi. Wszak wszystko płynie.
    Nie wiesz kim chcesz być-ja też nie wiem. Ten stan, a znam go doskonale, to nie tylko zasługa okresu, ale i otwartego umysłu.
    Werter załatwił siebie, bo nie dał rady wątpliwościom. My musimy załatwić wątpliwości, by obronić siebie. I im dłużej sie z nimi zmagamy, tym fajniejsze mamy życie. Bo je czujemy. Innym przepływa między palcami.


Napisz komentarz